Jak powszechnie wiadomo "Przysłowia są mądrością narodu" i właśnie dlatego postanowiłam poświęcić im cykl wpisów na blogu. Skupię się przede wszystkim na tych przysłowiach, które związane są z miesiącami i "przepowiadaniem" pogody, ale będą też pewnie wyjątki.
Na początek troszkę teorii: nie każdy się pewnie nad tym zastanawiał, ale jest oddzielna nauka poświęcona badaniom genezy przysłów oraz sposobami ich interpretacji, a nazywa się paremiologia. Z kolei przysłowie to "krótkie zdanie zaczerpnięte ze źródeł literackich lub ludowych i
utrwalone w tradycji ustnej, wyrażające jakąś myśl ogólną: wskazówkę,
przestrogę" [www.sjp.pwn.pl]. Te krótkie, często rymowane teksty podpowiadają nam w jaki sposób powinniśmy postąpić w określonej sytuacji, aby być szczęśliwym; podpowiadają, co jest godne pochwały, a co naganne. Ponieważ są przekazywane z pokolenia na pokolenie, pozwalają nam też zrozumieć naszych przodków, poznać schematy ich myślenia, ich zwyczaje i upodobania [Wierzbowska, E. M.: Księga przysłów. Co to znaczy?, Poznań 2011].
Te przysłowia, które mnie tutaj interesują, to taka "ludowa meteorologia" oparta na wieloletnich obserwacjach pogody oraz wykrywaniu pewnych zależności, które następnie w formie ustnej były przekazywane następnym pokoleniom.
Pora przejść do konkretów. Oto przysłowia na luty:
- Idzie luty - podkuj buty;
- Gdy luty z ciepłem chodzi, to marzec wychłodzi;
- Gdy luty z burzami, prędko wiosna z nami;
- Kiedy luty nie wymrozi, to maj śniegiem nam pogrozi;
- Luty, gdy wiatrów i mrozów nie daje, sprowadzi rok słotny i nieurodzaje.
Oczywiście powyższe teksty nie wyczerpują tematu, ale nie zamierzam z tego posta czynić rozprawy naukowej, a tylko zapoznać Was z kilkoma ludowymi mądrościami.
Oprócz powyższych przysłów odnoszących się ogólnie do lutego, są też takie związane z konkretnymi dniami tego miesiąca. Poniżej kilka przysłów związanych z dniem Matki Boskiej Gromnicznej, który obchodzony jest 2 lutego:
- Gdy w Gromnicę dzień pogodny, będzie roczek płodny, miodny;
- Gdy w Gromnicę mróz, będzie dużo zbóż;
- Gdy w Gromnicę roztaje, będą marne urodzaje;
- Gdy na Gromnicę z dachu pociecze, zima się jeszcze powlecze.
Z dniem dzisiejszym - 5 lutego - św. Agaty- też związanych jest kilka przysłów:
- Po świętej Agacie widzimy muchy (w innej wersji myszy) w chacie oraz
- Po świętej Agacie wyschną na słońcu gacie, co by znaczyło, że od dziś temperatury zaczną wzrastać.
- Sól (w innej wersji chleb) świętej Agaty od ognia broni chaty. To ostatnie przysłowie związane jest z tym, że w dzień świętej Agaty w kościołach święcono sól, chleb i wodę i wierzono, że te substancje za pośrednictwem świętej chronią domy od nieszczęść, a przede wszystkim od ognia, dlatego przechowywano je w domu, a w razie pożaru wrzucano w płomienie.
Jutro z kolei przypada św. Doroty, a na świętej Doroty ma być śniegu nad płoty, za to po świętej Dorocie wioska cała w błocie.
Na koniec jeszcze kilka przysłów związanych z 14 lutego:
- Gdy na Walka są deszcze, będzie ostry mróz jeszcze;
- Gdy na święty Walenty mróz, chowaj sanie, szykuj wóz;
- Święty Walenty bywa nieugięty (mroźny).
To na dziś koniec. Za miesiąc "wrzucę na ruszt" kilka przysłów marcowych, a już w przyszłym tygodniu coś więcej o świętym Walentym.
Pozdrawiam. Alebazi.
p.s. jeszcze bibliografia:
Jurasz, T.: Banialuka, czyli kopa starych przysłów polskich, Rzeszów 1989;
Ogrodowska, B. Polskie zwyczaje i obrzędy doroczne, Warszawa 2010;
Wierzbowska, E. M.: Księga przysłów. Co to znaczy?, Poznań 2011.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kultura ludowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kultura ludowa. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 5 lutego 2017
piątek, 25 września 2015
Skarby z cieszyńskiej trówły
W miniony weekend miałam przyjemność odwiedzić moje najukochańsze miasto - Cieszyn. Odbywała się wtedy akurat impreza pod nazwą "Skarby z cieszyńskiej trówły", której zadaniem jest popularyzowanie kultury tradycyjnej Śląska Cieszyńskiego. W tym roku to była już 15 edycja "Skarbów..", a w jej ramach odbywały się liczne warsztaty, wykłady, a w ostatni dzień koncerty kapel oraz jarmark rzemiosła.
Poniżej kilka fotek z koncertu oraz jarmarku, a także z wystawy tróweł, która odbyła się na Zamku Cieszyn.
Mnie oczywiście najbardziej interesowało rękodzieło, chociaż przyznam, że tegoroczna impreza trochę mnie zawiodła. Pamiętam czasy, kiedy stanowisk było więcej.
Powyżej dwie piękne trówły czyli skrzynie na wiano, a poniżej wystawa poświęcona cieszyńskiemu introligatorstwu (Książnica Cieszyńska):
I na zakończenie krótka relacja z warsztatów papieru marmurkowego, które odbyły się w Książnicy Cieszyńskiej:
Dzięki za uwagę i pozdrawiam :-)
Poniżej kilka fotek z koncertu oraz jarmarku, a także z wystawy tróweł, która odbyła się na Zamku Cieszyn.
Mnie oczywiście najbardziej interesowało rękodzieło, chociaż przyznam, że tegoroczna impreza trochę mnie zawiodła. Pamiętam czasy, kiedy stanowisk było więcej.
| Dzieła kowala |
| Oryginalne prace w drewnie |
| Haftowane elementy zdobnicze koszul z rejonu Beskidu Śląskiego. Motyw geometryczny lub roślinny powstaje przez wyhaftowanie tła - jest to haft negatywowy. |
| Takim haftem zdobiono np. żywotki czyli górne części sukien - tradycyjny strój cieszyński. |
| Srebrny pas- ozdoba kobiecego stroju cieszyńskiego, a w czerwonych pudełkach - czyli zapinki wykonane metodą filigranu. |
| Piękny, biały haft służył do zdobienia kabotków, czyli damskich bluzek, które również są elementem stroju cieszyńskiego. |
Powyżej dwie piękne trówły czyli skrzynie na wiano, a poniżej wystawa poświęcona cieszyńskiemu introligatorstwu (Książnica Cieszyńska):
| Książeczka jest mniej więcej w rozmiarze pudełka zapałek |
| Prasa introligatorska |
I na zakończenie krótka relacja z warsztatów papieru marmurkowego, które odbyły się w Książnicy Cieszyńskiej:
| Przygotowanie bazy przez panią z pracowni konserwatorskiej |
| Efekt końcowy warsztatów |
| Moja najładniejsza praca |
niedziela, 14 czerwca 2015
Jarmark Muzealny i Industriada 2015
U mnie piątek i sobota były pełne wrażeń!
W piątek uczestniczyłam w warsztatach, które odbyły się w ramach VII Jarmarku Muzealnego z cyklu Ginące zawody: "Zdobnictwo śląskiego stroju ludowego". Najpierw przysiadłam się do pani, która prowadziła warsztaty z szydełkowania. Co prawda szydełkować potrafię od dziecka, ale zawsze używałam do tych robótek grubych szydełek i włóczki, a teraz miałam okazję spróbować swoich sił z delikatniejszymi narzędziami. Przyznam, że początkowo czułam się tak, jakbym nigdy nie miała szydełka w ręku, ale jakoś poszło, a wynik moich zmagań to niewielka gwiazdeczka z kordonka, którą można np. zawiesić na choince.
Praca wyszła trochę niekształtna, ale trening czyni mistrza, a do Bożego Narodzenia zostało jeszcze pół roku, więc przez ten czas nauczę się robić równe gwiazdeczki.
Później skorzystałam z warsztatów bibułkarskich i również pierwszy raz w życiu wykonałam różę z krepiny i tu z efektu jestem bardzo zadowolona. Na zdjęciu może tego nie widać, ale jej płatki układają się jak u żywej róży. Aż chciałoby się powąchać :-)
Kobiety, które prowadziły warsztaty bibułkarskie, zajmują się robieniem galand, czyli wianków będących elementem stroju ludowego, a także wykonują ozdobne kompozycje z bibułkowych kwiatów.
Ich prace można zobaczyć poniżej:
Postanowiłam też zmierzyć się z tematem malowania szlajfek, czyli wstążek od wianka, ale tu nie mam się czym pochwalić ;-)
W sobotę z kolei odwiedziłam dawną kopalnię "Ignacy", która należy do Szlaku Zbytków Techniki i na jej terenie była świętowana Industriada 2015.
Udało mi się zwiedzić wieżę ciśnień, która obecnie pełni rolę punktu widokowego oraz szyb "Głowacki", w którym była przygotowana mała wystawa poświęcona historii kopalni "Ignacy", dawniej "Hoym".
To już koniec relacji z udanego, pięknego weekendu, pozdrawiam
W piątek uczestniczyłam w warsztatach, które odbyły się w ramach VII Jarmarku Muzealnego z cyklu Ginące zawody: "Zdobnictwo śląskiego stroju ludowego". Najpierw przysiadłam się do pani, która prowadziła warsztaty z szydełkowania. Co prawda szydełkować potrafię od dziecka, ale zawsze używałam do tych robótek grubych szydełek i włóczki, a teraz miałam okazję spróbować swoich sił z delikatniejszymi narzędziami. Przyznam, że początkowo czułam się tak, jakbym nigdy nie miała szydełka w ręku, ale jakoś poszło, a wynik moich zmagań to niewielka gwiazdeczka z kordonka, którą można np. zawiesić na choince.
Później skorzystałam z warsztatów bibułkarskich i również pierwszy raz w życiu wykonałam różę z krepiny i tu z efektu jestem bardzo zadowolona. Na zdjęciu może tego nie widać, ale jej płatki układają się jak u żywej róży. Aż chciałoby się powąchać :-)
Kobiety, które prowadziły warsztaty bibułkarskie, zajmują się robieniem galand, czyli wianków będących elementem stroju ludowego, a także wykonują ozdobne kompozycje z bibułkowych kwiatów.
Ich prace można zobaczyć poniżej:
![]() |
| Galanda |
Postanowiłam też zmierzyć się z tematem malowania szlajfek, czyli wstążek od wianka, ale tu nie mam się czym pochwalić ;-)
W sobotę z kolei odwiedziłam dawną kopalnię "Ignacy", która należy do Szlaku Zbytków Techniki i na jej terenie była świętowana Industriada 2015.
Udało mi się zwiedzić wieżę ciśnień, która obecnie pełni rolę punktu widokowego oraz szyb "Głowacki", w którym była przygotowana mała wystawa poświęcona historii kopalni "Ignacy", dawniej "Hoym".
![]() |
| Szyb "Głowacki" z wieżą ciśnień w tle |
![]() |
| Szyb "Kościuszko" |
![]() |
| Piękny budynek w sąsiedztwie kopalni, którego historii i przeznaczenia jeszcze nie znam |
![]() | |||||||||||
| Szyb "Głowacki" |
![]() | |||
| Wieża ciśnień |
środa, 3 czerwca 2015
O Izbie Regionalnej słów kilka
Prawie rok temu w moim mieście pojawiła się inicjatywa, aby utworzyć Izbę Regionalną i pomyślałam sobie wtedy, że co jak co, ale muszę dołożyć do tego swoje trzy grosze.
Oficjalne otwarcie izby odbyło się w listopadzie 2014 i od tamtej pory udało się skompletować wystawę stałą poświęconą kulturze regionu, a także zorganizowano dwie wystawy tematyczne: jedną poświęconą Wielkanocy, a drugą - dawnym zabawkom.
Do moich zadań w izbie należy głównie inwentaryzowanie zbiorów, ale pomysł wystawy o zabawkach tak mi się spodobał, że postanowiłam się bardziej w to wydarzenie zaangażować. Na wystawę udało nam się uzbierać kilka naprawdę ciekawych eksponatów: lalkę z lat 30-40., dziecięcy akordeon z lat 70. produkcji ZSRR oraz małą maszynę do szycia. Na wystawie znalazła się też moja zabawkowa waga, którą dostałam na Dzień Dziecka jakieś dwadzieścia pięć lat temu oraz mała kolekcja moich gier planszowych, z których większość jest dość nowa (jeśli chodzi o czas ich wykonania), ale znane są od kilkudziesięciu (np. Eurobusiness), a niektóre nawet od kilku tysięcy lat (np. gra w kości czy domino).
Przy okazji dziękuję wszystkim, którzy wypożyczyli na czas wystawy swoje skarby.
Zapraszam do obejrzenia poniższych zdjęć oraz odwiedzenie profilu izby na Facebooku: https://www.facebook.com/pages/Izba-Regionalna-Miasta-Radlin/1609187332651260?fref=ts
Widok na etnograficzną część wystawy
Skarby ze starej kuchni
Wspomniane gry, w tym planszowe Memory z 1970 r.
Czy wiedzieliście, że gra Chińczyk powstała dopiero na pocz. XX w., a powstała na podstawie indyjskiej gry pachisi?
Na wystawie mieliśmy też kilka starych książeczek, najstarsza z nich, to baśnie Andersena wyd. w 1946 r.
Większością naszych eksponatów można było się bawić
Oficjalne otwarcie izby odbyło się w listopadzie 2014 i od tamtej pory udało się skompletować wystawę stałą poświęconą kulturze regionu, a także zorganizowano dwie wystawy tematyczne: jedną poświęconą Wielkanocy, a drugą - dawnym zabawkom.
Do moich zadań w izbie należy głównie inwentaryzowanie zbiorów, ale pomysł wystawy o zabawkach tak mi się spodobał, że postanowiłam się bardziej w to wydarzenie zaangażować. Na wystawę udało nam się uzbierać kilka naprawdę ciekawych eksponatów: lalkę z lat 30-40., dziecięcy akordeon z lat 70. produkcji ZSRR oraz małą maszynę do szycia. Na wystawie znalazła się też moja zabawkowa waga, którą dostałam na Dzień Dziecka jakieś dwadzieścia pięć lat temu oraz mała kolekcja moich gier planszowych, z których większość jest dość nowa (jeśli chodzi o czas ich wykonania), ale znane są od kilkudziesięciu (np. Eurobusiness), a niektóre nawet od kilku tysięcy lat (np. gra w kości czy domino).
Przy okazji dziękuję wszystkim, którzy wypożyczyli na czas wystawy swoje skarby.
Zapraszam do obejrzenia poniższych zdjęć oraz odwiedzenie profilu izby na Facebooku: https://www.facebook.com/pages/Izba-Regionalna-Miasta-Radlin/1609187332651260?fref=ts
Widok na etnograficzną część wystawy
Skarby ze starej kuchni
Wspomniane gry, w tym planszowe Memory z 1970 r.
Czy wiedzieliście, że gra Chińczyk powstała dopiero na pocz. XX w., a powstała na podstawie indyjskiej gry pachisi?
Na wystawie mieliśmy też kilka starych książeczek, najstarsza z nich, to baśnie Andersena wyd. w 1946 r.
Większością naszych eksponatów można było się bawić
niedziela, 31 maja 2015
Skansen już otwarty!
Witam serdecznie wszystkich czytających.
Z zamiarem pisania bloga noszę się już od dawna, ale zawsze uważałam, że jeśli mój blog nie będzie miejscem idealnym, to lepiej w ogóle się za pisanie nie brać.
Z zamiarem pisania bloga noszę się już od dawna, ale zawsze uważałam, że jeśli mój blog nie będzie miejscem idealnym, to lepiej w ogóle się za pisanie nie brać.
Ostatnio stwierdziłam, że w zasadzie, to czy on będzie idealny nie jest już dla mnie aż tak ważne. Po prostu potrzebuję przestrzeni, w której będę mogła przechowywać to, co związane z moimi zainteresowaniami. Znajdziecie tu notatki związane głównie z rękodziełem, domowymi sprzętami - tymi starymi i nowszymi oraz urządzaniem wnętrz, więc można chyba zaryzykować stwierdzenie, że to blog wnętrzarski.
Uff, pierwsze koty za płoty.
A dlaczego w tytule bloga pojawia się słowo "skansen"?
Otóż nie jeden raz słyszałam od znajomych, że ja to bym pewnie najchętniej w skansenie zamieszkała, bo podobają mi się drewniane domy, różnego rodzaju starocie, lubię - jak na etnolożkę przystało - kulturę ludową, a do tego sama haftuję i szydełkuję. Więc, jak przyszło do wybrania nazwy, to zbyt długo się nie zastanawiałam.
Jako absolwentka etnologii dodam, że słowo "skansen", którym obecnie określa się muzea na wolnym powietrzu, które prezentują kulturę danego regiony, pochodzi od nazwy własnej ekspozycji architektury drewnianej, która została otwarta na wyspie Djurgården w Szwecji w 1891 roku. Twórczą tej ekspozycji był Artur Hazelius.
Uff, pierwsze koty za płoty.
A dlaczego w tytule bloga pojawia się słowo "skansen"?
Otóż nie jeden raz słyszałam od znajomych, że ja to bym pewnie najchętniej w skansenie zamieszkała, bo podobają mi się drewniane domy, różnego rodzaju starocie, lubię - jak na etnolożkę przystało - kulturę ludową, a do tego sama haftuję i szydełkuję. Więc, jak przyszło do wybrania nazwy, to zbyt długo się nie zastanawiałam.
Jako absolwentka etnologii dodam, że słowo "skansen", którym obecnie określa się muzea na wolnym powietrzu, które prezentują kulturę danego regiony, pochodzi od nazwy własnej ekspozycji architektury drewnianej, która została otwarta na wyspie Djurgården w Szwecji w 1891 roku. Twórczą tej ekspozycji był Artur Hazelius.
Podczas studiów odbyłam praktykę w skansenie Zagroda Wsi Pszczyńskiej i pamiętam, że już od pierwszego dnia czułam się tam, jak u siebie. Chętnie słuchałam opowieści opiekunów skansenu, chętnie się po nim kręciłam, robiłam porządki oraz oprowadzałam turystów, mówiąc dumnie: " Prze Państwem stoi ośmioboczna stodoła w Kryr z XVIII w.", albo: "Zapraszam do chałupy z Grzawy, jej ściany wykonane są z półpłazów w konstrukcji wieńcowej, zawęgłowane na zakładkę". Ech, to były czasy.
Sam skansen powstał w 1975 r. i jest prowadzony przez grupę pasjonatów. Znajduje się w nim 14 obiektów pochodzących głownie z XIX w., a całość została wpisana do Szlaku Architektury Drewnianej.
W skansenie można nie tylko zwiedzać, ale wziąć udział w warsztatach artystycznych i edukacyjnych. Wszystkich zainteresowanych zapraszam do odwiedzenia Zagrody lub chociaż jej strony internetowej.
http://www.skansen.pszczyna.pl/
Młyn wodny z Bojszów, obecnie karczma
Orkiestra wiejska z żelbetonu
Ule ze skansenowej pasieki
Sam skansen powstał w 1975 r. i jest prowadzony przez grupę pasjonatów. Znajduje się w nim 14 obiektów pochodzących głownie z XIX w., a całość została wpisana do Szlaku Architektury Drewnianej.
W skansenie można nie tylko zwiedzać, ale wziąć udział w warsztatach artystycznych i edukacyjnych. Wszystkich zainteresowanych zapraszam do odwiedzenia Zagrody lub chociaż jej strony internetowej.
http://www.skansen.pszczyna.pl/
Młyn wodny z Bojszów, obecnie karczma
Orkiestra wiejska z żelbetonu
Ule ze skansenowej pasieki
Subskrybuj:
Posty (Atom)
















