Pokazywanie postów oznaczonych etykietą haft. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą haft. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 15 kwietnia 2019

Wielkanoc krzyżykiem haftowana

Ten czas strasznie szybko leci. Niedawno było Boże Narodzenie, a teraz już Wielkanoc za pasem.
Tradycyjnie, jak co roku przygotowywałam prace na wystawę świątecznego rękodzieła oraz na konkurs na wielkanocne dekoracje, więc ma co na blogu pokazać.
Dziś kilka prac wykonanych haftem krzyżykowym.

To moje pierwsza haftowana kartka, którą "popełniłam jakieś 10 lat temu.
W tym roku włożyłam ją do ramki i oddałam na wystawę.


Ten obrazek powstał dwa lata temu i też miał być kartką, ale wylądował w ramce.


"Na zielonej łące raz, dwa, trzy..."


Praca tegoroczna. Obrazek jest malutki (6x7cm) i śliczny.


Ta pisanka, to również tegoroczne dzieło, a raczej dziełko,
bo ramka jest niewiele większa od pocztówki.
Teraz kończę jeszcze jedną haftowaną dekorację, którą mam nadzieję pokazać jeszcze przed świętami.
Na razie życzę przyjemnego wieczoru.
Pozdrawiam, Alebazi.

niedziela, 17 marca 2019

Zdobienia metodą decoupage

Zbliża się wiosna: czas, gdy słońce coraz odważniej wygląda zza chmur, a kwiaty nareszcie kwitną.
Zakwitły też na moich pracach.
W Izbie Regionalnej, w której działam po raz kolejny przygotowujemy się do wielkanocnej wystawy, więc siłą rzeczy większość moich prac jest przygotowywana z myślą o niej.

Poniżej gęsie jajo:

Nie przepadam za różowym, ale ten papier dostałam na urodziny i postanowiłam go wykorzystać
i zrobić coś na co "normalnie" bym się nie zdecydowała. Róże ozdobiły też poniższe ramki.

Tym samym wzorem ozdobiłam ramki, w których zagoszczą stare fotografie. Próbowałam je postarzyć, robiąc przecierki - wyszło średnio:

Tutaj widać te lekkie przetarcia.


Ramki powstały dwie, teraz tylko czekają na odpowiednie zdjęcia.

Puszka po groszku konserwowym zyskała kolor kości słoniowej oraz ozdoby z motywami motyli i kwiatów:

Niby nie lubię różu, a tu znowu róż ;-)

Kolejna praca została ozdobiona bardzo skromnie. Już jakiś czas temu otrzymaliśmy w darowiźnie (na rzecz Izby Regionalnej) starą maszynę Singer, ale bez stolika. Postawiłam ją na zwykłym stoliku, jednak nie dość, że stała krzywo, to  jeszcze spód maszyny rysował jego powierzchnię. Postanowiłam zrobić podstawkę.
Mąż pomógł przyciąć deski, zbiłam je już sama. W książce o śląskich strojach ludowych znalazłam wzór haftu, którym zdobiono jakle, czyli kobiecą bluzkę. Wzór zeskanowałam, powiększyłam, wydrukowałam, wycięłam, przykleiłam, a potem już tylko 4 warstwy lakieru - i gotowe.

"Singerka" zanim zyskała podstawę.




Tak prezentuje się zdecydowanie lepiej.
Na stoliku grzybek do cerowania, a w tle - wzornik haftu mojego autorstwa.

Maszyna otrzymała też w prezencie ode mnie igielnik.
Ręcznie haftowany ma się rozumieć.

Na ostatek jeszcze jeden drobiazg - taka kropka nad "i" lub na końcu zdania - duży klips biurowy ozdobiony kawałkiem starej książki i taśmą washi:

Tak mi tu brakuje czegoś, co by rozjaśniło ten klips - może perełka?

Pozdrawiam serdecznie i wiosennie.

Izabela - Alebazi

sobota, 25 sierpnia 2018

Pamiątka ślubu igłą malowana

Haftu krzyżykowego nauczyła mnie moja ciocia, jak byłam na drugim roku studiów; wcześniej wyszywałam tylko haftem płaskim. Ciocia miała na imię Walentyna i była kuzynką mojego taty mieszkającą we Lwowie. Haftowała krzyżykiem różne małe obrazki, które następnie sprzedawała turystom, dorabiając sobie w ten sposób do niewielkiej emerytury. Swoje prace sprzedawała pod budynkiem Teatru Opery i Baletu, a opłaty pobierała zarówno w hrywnach i złotówkach, jak i w euro czy dolarach  Już zawsze będę Jej wdzięczna za to, że zaraziła mnie swoją pasją.
Często, jak wręczam komuś własnoręcznie wyszytą serwetkę czy obrazek, to słyszę pytanie o to, jak długo trwa praca nad takim projektem. Nigdy nie umiałam udzielić konkretnej odpowiedzi, ponieważ nigdy nigdy nie haftowałam z zegarkiem w ręku. Po prostu siadałam do robótki, kiedy miałam czas i ochotę, a minuty, kwadranse i godziny mijały niepostrzeżenie. W pewnym momencie sama zaczęłam się zastanawiać nad tym ile czasu potrzeba na zrobienie konkretnej pracy i postanowiłam to sprawdzić przy haftowaniu tej pamiątki ślubu:

Wymiar ramki: 20 cm x 30 cm.

Wyhaftowanie wszystkiego - obrazka i napisu - zajęło mi niecałe piętnaście godzin, dokładnie czternaście godzi i czterdzieści minut, czyli prawie dwa dni robocze, a nie liczę tego, że trzeba było po zakończeniu haftowania robótkę wyprać, wyprasować, odpowiednio przyciąć i oprawić w ramkę.
Szczerze, to byłam zaskoczona tym podsumowaniem, bo nie sądziłam, że haftowanie zajmuje mi aż tyle czasu, ale widać po prostu przy robótkach czas mija mi szybko i przyjemnie.
Ciekawe ile czasu wyhaftowanie tej pamiątki zajęłoby cioci Walentynie?
Pozdrawiam
Alebazi

środa, 4 lipca 2018

Haftowane metryczki dla niemowlaków


  

Dzisiejszy post jest kontynuacją tematu, który zaczęłam wpisem "Misiowa wyszywanka". Z okazji tego, że z początkiem roku w mojej rodzinie przybyło słodkich buziek do całowania, zaczęłam wyszywać pamiątkową metryczkę. Trafiłam na takie w internecie już ładnych parę lat temu i pomyślałam, że będzie to fajny prezent.
Początkowo miś wyglądał tak:


Później jednak zyskał resztę sylwetki i rysy twarzy:

Z jednej strony nie przepadam za procesem wyszywania krawędzi, a z drugiej zawsze
nie mogę się doczekać aż zobaczę efekt końcowy.
Przy okazji wyjazdu rodzinnego miałam okazję zrobić zdjęcie mojej pierwszej metryczki, którą wyhaftowałam prawie pięć lat temu (aż nie chce się wierzyć, że tyle już minęło).
Oto ona:


To nie koniec metryczek w tym roku. Właśnie pracuję nad pamiątką dla przyszłej pary młodej.
Oj, dzieje się w tym roku :-D
Pozdrawiam i do następnego razu
Alebazi

niedziela, 4 marca 2018

Misiowa wyszywanka

Jakoś ostatnio na blogu dominują dziecięce klimaty, a to za sprawą tego, że zarówno w rodzinie, jak i u znajomych pojawiają się nowi członkowie rodziny.
Dawno już nic nie haftowałam, więc metryczka, którą teraz się zajmuję jest dla mnie fajnym urozmaiceniem. Wybrałam taki motyw, bo jak wiadomo "dzieci lubią misie, misie lubią dzieci".
 Na razie jestem w połowie pracy, ale już się pochwalę tym, co jest:



Żółty balonik wyhaftowałam muliną melanżową i efekt jest bardzo fajny.
To misie pysio zyska niedługo więcej wyrazu.
Dziś blogger jest wyjątkowo niechętny do współpracy, więc przygotowanie krótkiego wpisu mnie zmęczyło. Mam nadzieję, że czytanie i oglądanie męczące nie będzie :-)
Dobrego dnia.

sobota, 23 grudnia 2017

Wpół do Wigilii

W zasadzie każdego roku zarówno przed Wielkanocą jak i przed Bożym Narodzeniem prezentuję na blogu zdjęcia z wystaw z ręcznie wykonanymi ozdobami świątecznymi. Tym razem nie może być inaczej. Pokażę Wam zdjęcia kilku prac, które na tegorocznej wystawie w Izbie Regionalnej urzekły mnie najbardziej. Ozdoby te wykonały głównie uczestniczki grupy rękodzieła "Maniaczki", która działa przy Izbie.

Trzy szydełkowe choinki.

Dwie mniejsze choinki są ozdobione koralikami.

Ozdoby z choinki dużej zostały wyhaftowane na plastikowej kanwie.



Te choinki są bardzo proste w wykonaniu, a stanowią miłą dla oka ozdobę.


Wianek wykonany z papierowej wikliny.
Ozdoby frywolitkowe.

Prace wykonane na szydełku.


Quillingowe śnieżynki.

Uwielbiam odwiedzać wystawy rękodzieła. Z jednej strony dlatego, że można na nich znaleźć wiele inspiracji, ale też dlatego, że fajnie jest widzieć, że w natłoku zalewającej nas chińszczyzny ludziom jeszcze chce się coś zrobić własnymi rękoma.
To tyle na dziś.
Spokojnego wieczoru.

sobota, 30 września 2017

Znowu kilka prac

Po dwóch miesiącach nieobecności na blogu chciałam pokazać kilka prac, które zmajstrowałam na przełomie sierpnia i września.Nie jest tego dużo, ale w końcu były wakacje ;-)

Na początek kilka tulipanów w tonacji czerwonej:



Powstały też trzy karki urodzinowe i jedna ślubna:



Dla Pary Młodej wyhaftowałam pamiątkę ślubu:


Dzięki za odwiedziny :-D



niedziela, 23 lipca 2017

Przegląd robótek

Witajcie, dziś chciałam Wam pokazać, co ostatnio wyszło spod mojej ręki.
Postanowiłam, że w ramach prezentów urodzinowych zrobię nie tylko kartki, ale też inne prezenty.
Na początek kartki. Pierwsza z nich to prezent dla dziewięciolatka, a druga  - jak widać na załączonym obrazku:




Dla sześćdziesięciolatki, która jest krawcową, wyhaftowałam też obrazek  - maszynę do szycia - "singierkę":





Kolejnym wyzwaniem w minionych dwóch tygodniach było uszycie tulipanów. Zamówiła je sobie u mnie szwagierka, ale stwierdziłam, że jak już mam rozkładać maszynę i uczyć się szycia kwiatów (nigdy wcześniej tulipanów nie szyłam, w ogóle mało szyję i raczej niechętnie), to uszyję też dla siebie, więc od razu powstało dwadzieścia kwiatów.






Na ostatniej fotografii widać moją prywatną kolekcję. Tylko trzy z nich są mojej produkcji, pozostałe kupiłam dużo wcześniej na targach staroci, na których można też "dopaść" rękodzieło. Wazon też pochodzi z targów, ma bardzo ciekawy kształt i kolor - szaro-zielony. Biedak był tak zabrudzony w środku, że liczyłam się z tym, że go nie domyję. Na całe szczęście wystarczyło go porządnie odmoczyć i teraz cieszy moje oczy. Wydaje się stworzony dla tych materiałowych tulipanów.

Dziękuję za uwagę i pozdrawiam.
Alebazi