czwartek, 13 kwietnia 2017

Wystawy wielkanocne

Dziś będzie dużo fotografii. Są to zdjęcia z dwóch wystaw świątecznych ozdób. Pierwsza z nich odbyła się w Izbie Regionalnej Miasta Radlin i była połączona z kiermaszem ozdób. Przygotowała ją grupa rękodzielnicza "Maniaczki", która działa przy Izbie.
Druga to wystawa pokonkursowa "Jajko o!zdobione", która została zorganizowana przez Miejski Ośrodek Kultury w Radlinie i oprócz jajek można było do niej zgłosić kartki oraz stroiki świąteczne. Dwie kartki nawet ja "popełniłam" na tą wystawę.

Najpierw Izba Regionalna:

Te kolorowanki to projekt Kazimiery Drewniok-Woryny, a kolorów im nadali uczniowie klasy z ZSS w Radlinie


Dwie pisanki po bokach zdobione są decoupagem, a środkowa-malowana ręcznie przez Kazimierę Drewniok-Worynę.
Pisanka z motylkami jest mojego autorstwa.




Cała gablota to prace Ignacego Magiery. Opanował technikę qullingu, zdobienia sitowiem oraz robi kwiaty z bibuły

Logo miasta, które wyhaftowałam krzyżykiem na wystawę z okazji 20-lecia miasta (marzec 2017)
 Teraz zapraszam na małą relację z wystawy w MOK:


Pisanki oklejone sitowiem

Drapanki urzekły mnie najbardziej

Tutaj znowu widać prace pana Magiery

Śliczne i pracochłonne kartki, których autorka zajęła II miejsce

Moje skromne prace

Jedyna kratka na wystawie wykonana techniką scrapbooking. I miejsce

Ręcznie malowane wykonane przez instruktorkę z MOK - Jadwigę Pietrek
Pisanki batikowe - I miejsce w kategorii "Techniki tradycyjne"

Na zakończenie życzę wszystkim zdrowych, spokojnych i pogodnych Świąt Wielkanocnych.
Biegnę piec ciasteczka 😋
Pozdrawiam
Alebazi

sobota, 8 kwietnia 2017

Kolejna porcja przysłów


Myśląc nad postem o przysłowiach na kwiecień przypomniałam sobie, że jak uczyłam się czeskiego, to miałam mały problem z zapamiętaniem nazw miesięcy, bo te ichnie nazwy są dla nas, Polaków trochę mylące. W języku czeskim bowiem "květen” to nie jest nazwa czwartego miesiąca, tylko piątego, czyli naszego maja. Z kolei miesiąc, który my nazywamy kwietniem nasi południowi sąsiedzi ochrzcili mianem „duben” - pewnie dlatego, iż dęby zaczynają kwitnąć w czwartym miesiącu. Zajrzałam do Wikipedii i dowiedziałam się przy okazji, że dawniej również w języku polskim miesiąc ten nazywano dębień, brzezień (od brzozy) albo też łudzikwiat, ponieważ poprzez kwitnienie pierwszych kwiatów łudził ludzi szybkim nadejściem ciepłych dni - no, ale wiadomo „Kwiecień plecień...”.
I tak oto przechodzę do tematu dzisiejszego posta.
Oto przysłowia związane z miesiącem kwietniem oraz Świętami Wielkiej Nocy, które w tym roku wypadają w kwietniu właśnie:
  • Pogoda w Kwietną Niedzielę, wróży urodzajów wiele (Niedziela Palmowa, zwana była Kwietną);
  • W Wielki Piątek dobry siewu początek;
  • Jeżeli w Wielki Piątek deszcz kropi, radujcie się chłopi;
  • W Wielki Piątek zrób początek, a w sobotę kończ robotę;
  • Choć już w kwietniu słonko grzeje, nieraz pole śnieg zawieje;
  • Deszcze częste w kwietniu wróżą, że owoców będzie dużo;
  • Suchy kwiecień, mokry maj, będzie żyto jako gaj;
  • Jeśli w kwietniu pszczoły nie latają, to długie chłody się zapowiadają;
  • Jak w kwietniu rosa, dosiewaj chłopie dużo prosa;
  • Na św. Franciszka (02.04) szuka ziarnek w polu myszka;
  • Na św. Piotr (29.04) suchy dzień – suche lato, sucha jesień.

Powyższe przysłowia oczywiście nie wyczerpują kwietniowego repertuaru, a zaczerpnęłam je z książki „Polskie obrzędy i zwyczaje doroczne” Barbary Ogrodowskiej (Wyd. Muza S.A., Warszawa 2010), z ostatniego, kwietniowego numeru miesięcznika Weranda Country oraz kalendarza kartkowego, który widzieliście już w poście z zeszłego miesiąca.

Już dziś pragnę Was zaprosić na kolejny wpis, który pojawi się po weekendzie. Będzie to relacja z wystaw świątecznych oraz kiermaszu, które zamierzam dziś odwiedzić.

Pozdrawiam
Alebazi

niedziela, 5 marca 2017

Przysłowia na marzec



Zgodnie z zapowiedzią, dziś kolejna porcja przysłów tym razem związanych z miesiącem marcem:
- Czasem i w marcu zetnie wodę w garcu;
- Gdy w marcu deszcz pada, wtedy rolnik biada; gdy słońce jaśnieje, wtedy rolnik się śmieje;
- Kiedy w marcu deszczu wiele, nieurodzaj zboża ściele;
- Ile w marcu dni mglistych, tyle w żniwa dni dżdżystych;
- W marcu, gdy są grzmoty, urośnie zboże ponad płoty;
- Czasem marzec tak się podsadzi, że dwa kożuchy oblec nie zawadzi;
- Co w marcu urośnie, zmarznie w maju;
- Na św. Grzegorza (12 marca) idzie zima do morza;
- Gdy Matylda (14 marca) spotka się z boćkiem, będzie szczęście za każdym kroczkiem;
- Gdy św. Józef (19 marca) pogodny, roczek będzie urodny;
- Na Zwiastowanie (25 marca) zlatują się bocianie;
a na koniec najbardziej popularne przysłowie:
- W marcu jak w garcu.
Jak byłam mała, to zastanawiałam się dlaczego właśnie używa się takiego porównania, że "jak w garcu". Bardzo fajnie i przystępnie dla dzieci wyjaśniła to autorka książki  Księga przysłów. Co to znaczy?:
"Na początku garnek jest pusty i zimny. Potem, gdy wkłada się do niego potrzebne składniki i zaczyna gotować, robi się wilgotny i ciepły, wreszcie gorący, a kiedy potrawa ostygnie, znów zimny. A co do tego ma marzec? W tym miesiącu też raz bywa mokro i zimno, innym razem ciepło, potem znów i ciepło i mokro. Ludzie obserwując pogodę doszli do wniosku, że w marcu pogoda jest tak zmienna, jak temperatura w garnku". [ Wierzbowska, E. M.: Księga przysłów. Co to znaczy?, Poznań 2011, s. 56.]
Powyższe przysłowia znalazłam w wymienionej książce, na stronach miesięcznika Weranda Country oraz w kalendarzu kartkowym, który widać na zdjęciu.
Pozdrawiam, a tych, którzy przegapili przysłowia na luty zapraszam TUTAJ
Alebazi

poniedziałek, 13 lutego 2017

W klimacie walentynek



Już od kilku dni czerwone wystawy sklepów dają nam znać, że jutro nadejdą walentynki. Czy nam się podoba czy nie zwyczaj obchodzenia tego święta pojawił się w Polsce na początku lat dziewięćdziesiątych XX wieku i przyjął się na dobre. Co ciekawe wcześniej św. Walentego czczono w Polsce jako patrona osób chorych na epilepsję, dżumę, podagrę, chorych na nerwy i zaburzenia psychiczne. Epilepsja była podobno nawet nazywana potocznie chorobą św. Walentego.
Ostatnio wpadła mi w ręce książka "Walentynkowe wróżby i zwyczaje" autorstwa Mirosławy Krogulskiej oraz Izabeli Podlaskiej i chciałabym Wam przytoczyć kilka ciekawostek, które w niej wyczytałam, a także pokazać trochę smakołyków w klimacie walentynkowym, które udało mi się przygotować.
Jeśli chodzi o proweniencję tego święta, to należy sięgnąć do czasów starożytnego Rzymu. Wtedy to 15 lutego rozpoczynało się święto płodności - Liperkalia. W przeddzień Liperkaliów chłopcy wrzucali do urn wypisane imiona swoich sympatii, potem losowali te imiona i dobierali się w pary. Prawdopodobnie na pamiątkę tego zwyczaju w 496 r. papież Gelazy I poświęcił 14 lutego św. Walentemu i ogłosił ten dzień świętem zakochanych.
Powszechnie walentynki zaczęto obchodzić już w średniowieczu; szczególnie popularne było w Anglii, skąd też pochodzi pierwsza zachowana kartka walentynkowa, którą Karol Orleański wysłał w 1415 roku do swojej żony. Z kolei najdroższą walentynkę wysłał Arystoteles Onasis do Marii Callas- była ozdobiona diamentami oraz złotem i kosztowała 250 tys. dolarów.
Jeśli chodzi o postać samego świętego, to św. Walentych jest kilku, ale najbardziej znany był księdzem żyjącym w starożytnym Rzymie za czasów cesarza Klaudiusza II (III w.n.e.). Cesarz, aby "zachęcić" mężczyzn do wstępowania do wojska zakazał udzielania ślubów, a ksiądz Walenty mimo zakazu takowych udzielał za co został ukarany śmiercią. Jednak zanim został stracony, w więzieniu zaprzyjaźnił się z córką strażnika, której przekazał list podpisany podobno: "Od twojego Walentego" i dlatego tak też często właśnie tak podpisuje się kartki walentynkowe.
We wspomnianej książce możecie też przeczytać jakie kwiaty i inne prezenty są z okazji walentynek mile widziane, a jakich należy unikać. Znajdziecie też walentynkowe wróżby i opis kilku afrodyzjaków. Zainteresowanych odsyłam do lektury, a poniżej zamieszczam kilka fotografii, w których motyw serca gra główną rolę:

Jak widać foremki do wykrawania ciastek sprawdzają się też przy robieniu kanapek.

Ciastka z lukrem lub wzorem, do wyboru.

Serwetka wyhaftowana na ostatnią chwilę.

Upiekło się tego całkiem sporo. Patera oczywiście z motywem serca :-)

Dziękuję za uwagę i bez względu na to czy obchodzicie walentynki czy nie, wszystkim życzę dużo miłości. I to na co dzień, a nie tylko od święta.

Wszystkie zawarte powyżej informacje pochodzą z książki:
Autorki: M.Krogulska, I.Podlaska

niedziela, 5 lutego 2017

Przysłowia na luty

Jak powszechnie wiadomo "Przysłowia są mądrością narodu" i właśnie dlatego postanowiłam poświęcić im cykl wpisów na blogu. Skupię się przede wszystkim na tych przysłowiach, które związane są z miesiącami i "przepowiadaniem" pogody, ale będą też pewnie wyjątki.
Na początek troszkę teorii: nie każdy się pewnie nad tym zastanawiał, ale jest oddzielna nauka poświęcona badaniom genezy przysłów oraz sposobami ich interpretacji, a nazywa się paremiologia. Z kolei przysłowie to "krótkie zdanie zaczerpnięte ze źródeł literackich lub ludowych i utrwalone w tradycji ustnej, wyrażające jakąś myśl ogólną: wskazówkę, przestrogę" [www.sjp.pwn.pl]. Te krótkie, często rymowane teksty podpowiadają nam w jaki sposób powinniśmy postąpić w określonej sytuacji, aby być szczęśliwym; podpowiadają, co jest godne pochwały, a co naganne. Ponieważ są przekazywane z pokolenia na pokolenie, pozwalają nam też zrozumieć naszych przodków, poznać schematy ich myślenia, ich zwyczaje i upodobania [Wierzbowska, E. M.: Księga przysłów. Co to znaczy?, Poznań 2011].
Te przysłowia, które mnie tutaj interesują, to taka "ludowa meteorologia" oparta na wieloletnich obserwacjach pogody oraz wykrywaniu pewnych zależności, które następnie w formie ustnej były przekazywane następnym pokoleniom.
Pora przejść do konkretów. Oto przysłowia na luty:
- Idzie luty - podkuj buty;
- Gdy luty z ciepłem chodzi, to marzec wychłodzi;
- Gdy luty z burzami, prędko wiosna z nami;
- Kiedy luty nie wymrozi, to maj śniegiem nam pogrozi;
- Luty, gdy wiatrów i mrozów nie daje, sprowadzi rok słotny i nieurodzaje.
Oczywiście powyższe teksty nie wyczerpują tematu, ale nie zamierzam z tego posta czynić rozprawy naukowej, a tylko zapoznać Was z kilkoma ludowymi mądrościami.
Oprócz powyższych przysłów odnoszących się ogólnie do lutego, są też takie związane z konkretnymi dniami tego miesiąca. Poniżej kilka przysłów związanych z dniem Matki Boskiej Gromnicznej, który obchodzony jest 2 lutego:
- Gdy w Gromnicę dzień pogodny, będzie roczek płodny, miodny;
- Gdy w Gromnicę mróz, będzie dużo zbóż;
- Gdy w Gromnicę roztaje, będą marne urodzaje;
- Gdy na Gromnicę z dachu pociecze, zima się jeszcze powlecze.
Z dniem dzisiejszym - 5 lutego - św. Agaty- też związanych jest kilka przysłów:
- Po świętej Agacie widzimy muchy (w innej wersji myszy) w chacie oraz
- Po świętej Agacie wyschną na słońcu gacie, co by znaczyło, że od dziś temperatury zaczną wzrastać.
- Sól (w innej wersji chleb) świętej Agaty od ognia broni chaty. To ostatnie przysłowie związane jest z tym, że w dzień świętej Agaty w kościołach święcono sól, chleb i wodę i wierzono, że te substancje za pośrednictwem świętej chronią domy od nieszczęść, a przede wszystkim od ognia, dlatego przechowywano je w domu, a w razie pożaru wrzucano w płomienie.
Jutro z kolei przypada św. Doroty, a na świętej Doroty ma być śniegu nad płoty, za to po świętej Dorocie wioska cała w błocie.
Na koniec jeszcze kilka przysłów związanych z 14 lutego:
- Gdy na Walka są deszcze, będzie ostry mróz jeszcze;
- Gdy na święty Walenty mróz, chowaj sanie, szykuj wóz;
- Święty Walenty bywa nieugięty (mroźny).

To na dziś koniec. Za miesiąc "wrzucę na ruszt" kilka przysłów marcowych, a już w przyszłym tygodniu coś więcej o świętym Walentym.

Pozdrawiam. Alebazi.

p.s. jeszcze bibliografia:

Jurasz, T.: Banialuka, czyli kopa starych przysłów polskich, Rzeszów 1989;
Ogrodowska, B. Polskie zwyczaje i obrzędy doroczne, Warszawa 2010;
Wierzbowska, E. M.: Księga przysłów. Co to znaczy?, Poznań 2011.

niedziela, 22 stycznia 2017

"Załóż się", czyli zakładki do książek

Już dawno temu na blogu pojawił się wpis pt. "Robótkowo", w którym pisałam o przygotowaniach do wystawy haftowanych zakładek. Tak się jednak podziało, że kilka tygodni później z różnych względów przerwałam prace nad tym pomysłem i wszystko, co z nim było związane wylądowało w szufladzie i zostało zapomniane na ponad rok.
Ostatnio dokopałam się do tych moich UFO-ków i postanowiłam doprowadzić sprawę do końca. Co prawda wyhaftowałam inne wzory niż te, które początkowo miałam w planie, a poza tym do zakładek haftowanych dołączyły też te wykonane techniką scrapbooking, ale najważniejsze, że wystawa (no dobra, wystawka) przybrała nareszcie realny kształt i jest do obejrzenia w MBP w Radlinie. Poniżej fotografie zakładek dla tych, którzy do Radlina mają daleko.

Na tej zakładce w pewnym momencie utknęłam z pracą. Nie podobało mi się to, co wychodziło spod igły. Zmieniłam zdanie dopiero, jak zaczęłam wyszywać czarne kontury.


Wzór ukraiński. Haft naklejony na tekturę.

Mąż sobie zażyczył żeby jedna z zakładek była specjalnie dla niego. Oto ona.

Dla najmłodszego siostrzeńca, który bardzo lubi książki. Zresztą jego starsze rodzeństwo również chętnie czyta i dla nich również zakładki powstały.

Wzór ukraiński.




Tak wygląda ekspozycja zakładek na ścianie biblioteki.
W poście "Robótkowo" przedstawiłam Wam też lalkę dziewiarską. Z uplecionego na niej sznurka zrobiłam naszyjnik, który przyozdabia i jednocześnie przytrzymuje na miejscu broszka - szydełkowy kwiat. Takich sznurków uplotłam kilka, jeden na tyle długi, że jak się go oplecie dookoła szyi, to może służyć nie tylko jako ozdoba, ale też chroni przed chłodem.

Dzięki za uwagę. Pozdrawiam ciepło.
Alebazi